Obsesja. Recenzja filmu – Dopóki śmierć nas nie połączy

Szymon Rogowski17 maja 2026 13:00
Obsesja. Recenzja filmu – Dopóki śmierć nas nie połączy

Obsesja podbiła nocną sekcję na zeszłorocznym festiwalu w Toronto. Aktualnie film Curry’ego Barkera może pochwalić się tytułem jednego z najbardziej entuzjastycznie przyjętych horrorów 2026 roku. Czy faktycznie jest na punkcie czego mieć fiksację?

Baron “Bear” Bailey jest 20-paroletnim, pozbawionym pewności siebie gościem, który pracuje w sklepie muzycznym i buja się ze skromną grupką przyjaciół. Jest również beznadziejnie zakochany w znającej go od dzieciństwa Nikki Freeman (ironic…), przy której przyznanie się do swoich romantycznych zamiarów staje się dla chłopaka wizją przepełnioną żenadą i dyskomfortem. Zaprzepaszczona szansa na wyjawienie dziewczynie swoich niezręcznych uczuć i poznanie jej szczerej perspektywy okazuje się furtką do podjęcia jednej z najbardziej tchórzliwej decyzji w jego życiu. “Niech kocha mnie bardziej niż kogokolwiek innego na świecie” – życzy sobie samolubnie mężczyzna, przełamując magiczne badziewie. Niespodzianka: droga na skróty istnieje! Okazuje się, że prowadzi do piekła.

Po prostu do niej zagadaj

Curry Barker ma 26 lat. Mógłby zgarnąć Taronowi Egertonowi sprzed nosa rolę młodego Eltona Johna, a swoją filmową karierę zaczynał tam, gdzie najwyraźniej co drugi horrorowy mózg w tej dekadzie kina grozy, czyli na komediowej półkuli YouTube’a. Gdybym po seansie Obsesji miał strzelać, co wyjątkowo martwi go (albo czego facet wręcz nie znosi) w relacjach przedstawicieli między innymi swojego pokolenia, to byłby to prawdopodobnie brak transparentności. Biorące się choćby z osobowościowej niepewności oraz kalkulowania potencjalnych zysków i strat miotanie się w pajęczynie przemilczanych potrzeb, frustrującej zazdrości i performatywnych gierek. Swoje rozczarowanie i smutek wynikające z obserwacji realiów współczesnych przyjaźni i związków przekuł w stworzenie diabelskiej antyreklamy związkowego współuzależnienia, wykreowanie opowieści o koszmarze utraconej autonomii oraz gorzkie wezwanie do ugruntowanego w rzeczywistości budowania więzi. Lepiej chaotycznej i po ludzku krindżowej, niż wykreowanej na manipulacyjne zawołanie.

Zdjęcie z filmu Obsesja, reż. Curry Barker, dystr. Universal Pictures, 2026
Kadr z filmu Obsesja, reż. Curry Barker, dystr. Universal Pictures, 2026

Literally obsessed with me

Będąc pod wpływem pozornie “niewinnego” zaklęcia Beara, Nikki staje się postacią operującą na tak jaskrawych kontrastach, że chyba tylko wybitna aktorskie umiejętności, wcielającej się w nią Inde Navarrette oraz precyzyjne zarządzanie emocjami widza ze strony Barkera trzymają ten występ z dala od karykaturalnej wersji “manic pixie dream girl” z piekła rodem. Przerażająca, a zarazem dojmująco smutna kreacja Navarrette, dla której to pierwsza duża filmowa rola, to najmocniejszy punkt programu i największa zaleta Obsesji. Doprowadzone do ekstremum zachowania Nikki w jej wydaniu są z jednej strony dziwacznie komiczne (jeśli akurat macie poczucie humoru o konsystencji smoły), a z drugiej odrażająco przygnębiające.

Bohaterka jest zarówno przyszpilającym widza do ekranu, satysfakcjonującym horrorowym straszakiem, jak i wzbudzającą współczucie ofiarą czyjejś egoistycznej potrzeby walidacji. Czerpiąc ewidentne inspiracje z ekranowej ekspresji Toni Collette w Hereditary czy Mii Goth w Pearl, aktorka wykrzywia oczy i usta we wszystkie strony świata, wzorcowo dyryguje swoją fizycznością, ale przede wszystkim w sposób rozdzierający serce przedstawia toczenie rozpaczliwej, wewnętrznej walki przez osobę, której odebrano kontrolę nad własnym ciałem i nie umożliwiono podjęcia samodzielnego uczuciowego wyboru.

Świetny w swojej roli jest również Michael Johnston, który kreuje emocjonalnie kruchy, ale jednocześnie żałosny, odpychający i finalnie przemocowy portret mężczyzny, którego zeżarł brak pewności siebie oraz podmiotowego traktowania drugiego człowieka. Dzięki jego występowi tytułowa obsesja zostaje urzeczywistniona przede wszystkim przez faceta, który zatracił się w nieumiejętności odpuszczenia funkcjonowania według scenariusza wykreowanego w swojej głowie. Nawet wtedy, gdy ostatecznie zostało ono naznaczone cierpieniem bliskiej mu osoby oraz moralnym upadkiem jego samego.

Kadr z filmu Obsesja, reż. Curry Barker, dystr. Universal Pictures, 2026

Pustka gorsza od mroku

Obsesja okazała się również filmem spełnionym realizacyjnie, elegancko sfilmowanym i znakomicie udźwiękowionym. Wrażenie robi w nim przede wszystkim fenomenalne wykorzystanie światłocienia do ukrywania i odsłaniania czającej się w zaklętej Nikki upiorności, szaleństwa i bólu. Sceny, w której skąpaną w mroku sylwetkę bohaterki rozświetlają jedynie jej osądzające oczy, powinny wypalić się w waszej świadomości.

Warto docenić również niekomfortowo przeciągnięte, statyczne ujęcia, w ramach których Barker wystawia komfort widzów na wzbudzające tyleż empatię co grozę zastygłe figury bohaterów lub baituje ich potencjalnie nadchodzącym jumpscare’em. Ten, jeśli już następuje, ma najczęściej formę przeszywających wyrazów pozakadrowego lamentu lub dezorientującej, nagłej i “milutkiej” deeskalacji ekranowego konfliktu.

Dzięki Obsesji Curry Barker dołącza do grona młodych twórców współczesnego horroru, których autorskiego głosu zdecydowanie warto słuchać. Znakomicie wykorzystuje gatunkowe uwarunkowania do opowiedzenia o zmorach dzisiejszych relacji. O strachu przed byciem postrzeganym w nieprzychylny sposób, który zwycięża z szacunkiem wobec prawa do czyjegoś samostanowienia i decyzyjności. O relacyjnym cierpieniu, które następuje na skutek komunikacyjnych zawahań i niewyrażonych potrzeb. Ale film okazuje się również apelem o to, by miłosne fiksacje i kruche ego nie pozwoliły przegapić w naszym życiu ludzi, którym od dłuższego czasu bezwarunkowo na nas zależało. Polecam zatem mieć tego stukniętego człowieka na radarze i fascynować się jego dalszą twórczością.

Tylko bez przesady. Już wiecie, czym się ona może skończyć.

Obsesja jest grana w polskich kinach od 15 maja.

Jeśli podoba się Wam nasza praca oraz działalność i chcecie nas wesprzeć, możecie nam postawić wirtualną kawę. To nam bardzo pomoże w rozwoju!Postaw mi kawę na buycoffee.to