Relacja z #Cannes2026: Dzień 4.
Czwartego dnia Festiwalu Filmowego w Cannes obejrzeliśmy między innymi Gentle Monster, czyli nowy film austriackiej reżyserki Marie Kreutzer z Léą Seydoux w roli głównej. Co sądzimy o konkursowej propozycji ze strony twórczyni W gorsecie?
Gentle Monster, reż. Marie Kreutzer
Jeśli miałbym nazwać jakiś film scamem, to projekt Kreutzer byłby jednym z nich. Kino pozbawione kierowcy — bez obranego kierunku, który nadałby tej historii jakikolwiek wymiar dramaturgiczny. Zamiast tego reżyserka sięga po najtańsze rozwiązania, rozciągając historię o sceny, które w zasadzie nie dokładają nic do filmu. Kino o uczuciach bez żadnych uczuć.
Filip Mańka
Dużo jest w tym waty, nieścisłości scenariuszowych, walenia widza po głowie przesłaniem, ale główna rola Lei ratuje ten film, autentycznie przedstawiając wewnętrzne rozterki bohaterki, rozdartej przez świat dookoła niej.
Łukasz Mikołajczyk
Think Good, reż. Géraldine Nakache
Dom dobry, ale wersja izraelska. O przemocy domowej, gaslightingu i werbalnej krzywdzie w świetle religijnego dogmatu. Ma podobny problem co Smarzowski, czyli od pewnego momentu zamyka się w pętli, powtarzając różne schematy. Bardzo słaby początek, ale dalej wychodzi na prostą.
Filip Mańka
The Diary of a Chambermaid, reż. Radu Jude
Radu kontynuuje rozpoczętą w „[…] końcu świata” myśl o pozycji Rumunii we współczesnej Europie, tym razem skupiając się na liberalnych elitach zachodu. Humor trafia w punkt, formalnie bardzo satysfakcjonujący.
Łukasz Mikołajczyk
Congo Boy, reż. Rafiki Fariala
Łatwo było tu wpaść w typowe „misery porn”, bez przerwy pokazując jak główny bohater ma ciężko, ale na szczęście udało się znaleźć balans między chwilami uniesień i trudności. Bardzo szczery, wiarygodny portret walki o o siebie pomimo przeciwności losu.
Łukasz Mikołajczyk
Wyjazd Immersji do Cannes wspiera Yumisu.

