„Absolucja ” – omówienie książki
Stary Jim dostaje tajne akta sprzed powstania Strefy X. Materiały sprawiają, że zaczyna podejrzewać Centralę o kłamstwa i manipulację.
Z plątaniny obrazów i informacji zaczyna wyłaniać się historia niezidentyfikowanego Łotra. Ta wychudła, blada istota wydawała się istnieć poza czasem. Ponoć niosła za sobą zapach błyskawicy, a jej krzyk miał oszałamiać. Jim musi rozwiązać zagadkę i podjąć się walki z czasem. Nikt nie wie, kiedy przyjdzie na nich pora. Książka otrzymana dzięki współpracy z wydawnictwem Znak Jednym Słowem.
Czwarta część sagi sci-fi
Na naszym portalu pojawiły się recenzje poprzednich części sagi Southern Reach. Jednak czwarty tom to idealna okazja, aby wkroczyć w mroczny, apokaliptyczny świat. Absolucja to zarówno uzupełnienie, prequel, jak i sequel serii. Książka składa się z trzech części. Dwie pierwsze mają miejsce około dwadzieścia lat i półtora roku przed powstaniem tajemniczej Strefy X. Trzecia część opowiada o pierwszej ekspedycji do Strefy X. Dzięki takiemu zabiegowi autor pozostawił czytelnikowi wolną wolę co do kolejności czytania jego prac. Moim zdaniem najlepiej jednak zacząć od pierwszego tomu, ponieważ jest on najlepiej napisany i pozwoli czytelnikowi wciągnąć się w wir wydarzeń.
Przeczytaj także: „Anihilacja” – omówienie książki
Głównym bohaterem nowego tomu jest agent działający dla tajnej Centrali o kryptonimie Stary Jim. Otrzymuje on ściśle tajne akta dotyczące wcześniejszych ekspedycji na Zapomniane Wybrzeże, zanim w tym miejscu powstała Strefa X. Bohater, analizując dokumenty, zaczyna podejrzewać Centralę o stosowanie manipulacji. W materiałach pojawia się opis niezidentyfikowanej istoty znanej jako Łotr, która zdaje się działać poza czasem. Próba zrozumienia roli postaci staje się centralnym zagadnieniem opowieści. A wszystkie wątki prowadzą do pytania: co jeśli to, co uważaliśmy za przypadek, było dobrze przygotowanym planem? Już sam opis pierwszych działań w strefie X pokazuje nam, jaki wielki harmider i bałagan panował wśród uczestników. Ich dzienniki starannie ukryto, jednak Jim opisuje nam wszystkie brutalne wydarzenia.
Początki strefy X
Moim ulubionym momentem Absolucji jest jej początek. To właśnie pierwsza część, opisująca wydarzenia sprzed dwudziestu lat, wydała mi się najbardziej intrygująca. Białe króliki, krokodyle, w tym Tyranka, która stała się istotną postacią w dalszej fabule. Tak naprawdę jak w każdej części, nie jesteśmy w stanie przewidzieć kolejnych kroków i zjawisk pojawiających się w strefie X. Jednak w poprzednich tomach miałam wrażenie, że autor miał większą wizję tego, co chce pokazać czytelnikowi.
Tutaj rzeczy dzieją się w tak szalonym tempie, że momentami mogą wymęczyć. Nie czytało mi się tej książki przyjemnie. Po udanym początku miałam ogromne nadzieje i poczułam się znowu zaintrygowana rolą Centrali w tej intrydze. Wydaje mi się, że tutaj wydarzyło się tak wiele, że aż trudno jest odebrać to w pozytywnym znaczeniu. Trzecia część była dla mnie męczarnią, mnóstwo przekleństw, dziwnych zjawisk i przemocy.
Zakończenie bez fajerwerków
Czuję duży zawód Absolucją. Spodziewałam się poznać nowe fakty o tajemniczej strefie i dać się porwać wirowi wydarzeń. Tutaj odczuwałam jedynie zamęt i momentami silną migrenę. Mam wrażenie, że autor trochę na siłę stworzył czwarty tom tej sagi. Jako trylogia Southern Reach prezentowała się fenomenalnie. Jednak ten tom tak mocno odstaje od swoich poprzedników. Myślę, że duże znaczenie miał tutaj upływ czasu. Jeff VanderMeer powrócił do serii po 10 latach. To bardzo długa przerwa w porównaniu do innych autorów fantastyki. Myślę, że VanderMeer nie zamierzał wracać do tego uniwersum, jednak namowy wydawnictwa i fanów skłoniły go do powrotu.
Przeczytaj także: „Król Umbry. Przeklęte królestwo Vinculi” Tom 1 – omówienie książki
Absolucja pozostaje dla mnie książką, do której nie powrócę przez bardzo długi czas. Czuję duży smutek i zawód, że nadszedł moment pożegnania się z Southern Reach, do tego w tak nieprzyjemnej atmosferze. Czuć ogromny spadek formy autora, a opisywane przez niego wydarzenia nie utrzymują poziomu poprzednich części. Mimo udanego początku to kolejne części Absolucji stają się trudną przeprawą. Ta pozycja to idealny przykład książki, która nie powinna powstać. Autor stworzył tę część po długiej przerwie i zamiast dostarczyć czytelnikowi więcej frajdy, przynosi jedynie rozczarowanie.

