„Chibineko ” – omówienie książki
Idź brzegiem rzeki, aż do plaży, a później wyłożoną białymi muszelkami ścieżką do małej restauracji nad morzem. W Chibineko już na ciebie czekają.
Poznamy cztery postaci, które podzielą się z nami swoimi problemami. W otoczeniu wielu zapachów i pysznej herbaty bohaterowie dostaną szansę na ponowne spotkanie ze swoimi bliskimi. Posiłki przygotowywane przez Kaia i jego matkę mają bowiem pewne nadzwyczajne właściwości. Pozwalają zmarłym pożegnać się ze swoimi ukochanymi przed ostatnią podróżą w zaświaty. Książka otrzymana dzięki współpracy z wydawnictwem Rebis.
Dania z zaświatów
Chibineko to niezwykła restauracja, która specjalizuje się w daniach na cześć zmarłych, kagezen. To dzięki nim zmarli mogli znowu poczuć się zauważeni. Jednak ta niepozorna knajpka ukryta tuż nad morzem skrywa w sobie o wiele więcej. Dzięki zamówieniu dania na cześć bliskiej nam osoby, mogliśmy zyskać szansę na ponowne spotkanie i porozmawianie z nią przez kilka minut. Jest tylko jeden warunek: zmarli mogą pozostać przy nas przez bardzo krótki czas. Dopóki danie jest gorące i nasz bliski może poczuć jego zapach, możemy pożegnać się na własnych zasadach.
Tego typu książki nie są niczym nowym na obecnym rynku wydawniczym. Temat śmierci i radzenia sobie z żałobą towarzyszy nam na każdym kroku w azjatyckiej literaturze. Tutaj autor podchodzi do tematu w dość oryginalny sposób, ponieważ najważniejszą częścią tego rytuału nie jest wiara w niego, czy miłość do bliskiego. Liczy się to, jakie jedzenie zostanie przygotowane. Wszystko musi zostać stworzone w taki sam sposób, jak za życia osoby, aby mogła ona odnaleźć drogę do restauracji.
Ugotuj to sam
Jest to o tyle ciekawa zagrywka, że czytając Chibineko momentami skupiałam się bardziej na opisie podawanego dania, niż na tym, czy klient zyska okazję spotkania zmarłego. Pod koniec każdego rozdziału dostajemy dokładny przepis i listę składników, aby móc samodzielnie przygotować opisywane danie. Muszę przyznać, że jest to bardzo ciekawy dodatek i z przyjemnością będę próbować odtwarzać podane przepisy.
Do tego każda nowa historia rozpoczyna się od podania nam ciekawostki, wokół której będzie oscylować rozdział. Zawsze miło jest dowiedzieć się czegoś nowego przy okazji czytania nowej lektury. Nie da się ukryć, że na pierwszy rzut oka ta książka przypomina serię Zanim wystygnie kawa. Jednak pomimo pewnych podobieństw uważam, że Chibineko wnosi coś nowego na rynek wydawniczy. Opisywane historie niosą ze sobą ogromny bagaż emocji i mogą przytłoczyć niektórych czytelników. Mimo dość trudnego tematu, książka niesie ze sobą o wiele więcej ciepła i empatii. Myślę, że to właśnie wizja domowego posiłku, który jest przygotowywany z tak wielką pieczołowitością, przenosi czytelnika do własnych wspomnień. Ciepło posiłku, który jedliśmy z naszymi bliskimi pozostaje na długo w pamięci.
Pamięć o tych, których już nie ma
Wydaje mi się, że komunikacja ze zmarłymi przy pomocy potraw stanowi ciekawy dodatek do całej historii. W końcu pozostawianie dań na grobach czy ołtarzykach zmarłych towarzyszy wszystkim kulturom od setek lat. Wzruszył mnie sam fakt tego, że to jedzenie może połączyć nas z bliskimi. Myślę, że każdy z nas ma w pamięci jakieś danie, które przywołuje w nim miłe wspomnienia. Co do czterech historii, które pojawiły się w Chibineko. Najmocniej trafiła we mnie druga opowieść o chłopcu, który miał żal do samego siebie, iż nie zdążył się pożegnać z koleżanką. Chłopiec był zbyt przestraszony, aby wyjawić jej swoje głęboko skrywane uczucia. Jego spotkanie z duchem zmarłej było przesłodkie. Ich pierwsze próby nawiązania romantycznej relacji i trudności w komunikacji emocjonalnej sprawiły im tak wiele problemów. To ostatnie spotkanie pozwoliło chłopcu uspokoić własne sumienie i zapamiętać na długie lata historię o swojej pierwszej miłości.
Utrata kogoś bliskiego zawsze wiąże się z ogromnym cierpieniem i szukaniem jego odbicia w dawnych sytuacjach. Dodanie jedzenia jako możliwości komunikowania się ze zmarłymi daje mu nieco metaforyczny wymiar. Ciepło domowego posiłku już na zawsze będzie się im kojarzył z bliską osobą.
O śmierci od kuchni
Chibineko to przyjemna lektura, która porywa nas w wir zapachów i emocji. To połączenie nutki gastronomii z rozważaniami o życiu po śmierci. Jako czytelnik dostajemy możliwość zerknięcia na śmierć od strony kuchni. Dodajemy jedzeniu kolejnego ważnego aspektu i pozwalamy mu ukoić nasze smutki i troski. Ta lektura niesie w sobie wiele ciekawych informacji i myślę, że każdy z nas może odnaleźć w niej coś dla siebie. Poczynając od przepisu na nowe danie, a kończąc na ukojeniu dawnych uraz i cierpienia.

