„Dom ze szkła – omówienie książki
Od chwili, gdy Stella Hudson, sądowa rzeczniczka interesu dziecka, przekracza bramę pozłacanego domu Barclayów, dociera do niej, że sprawa śmierci opiekunki dziewięcioletniej Rose jest bardziej złożona, niż się spodziewała.
Dom sprawia upiorne wrażenie: plastikowy, bez jednego odłamka szkła, z mieszkańcami, którzy desperacko strzegą jego tajemnicy. Młoda niania wypadła przez okno, czy może ktoś ją wypchnął? Dziewięcioletnia dziewczynka, która zbiera ostre przedmioty i uparcie milczy. Prawniczka, która ma za zadanie odkryć, kto w tej rodzinie jest ofiarą, a kto mordercą. Ale jak ustalić prawdę, kiedy wszyscy kłamią? Książka otrzymana dzięki współpracy z wydawnictwem Gorzka Czekolada.
Upiorna atmosfera i ukryte odłamki
Stella wie, że z domem Barclayów jest coś nie tak, odkąd pierwszy raz postawiła stopę w ich progu. Atmosfera panująca w domu przypomina grobową, nie widać tam śladów życia dziecka. Kiedy prawniczka poznaje swoją nową podopieczną, uderza w nią fakt, jak cicha i dojrzała jest Rose. Dziewczynka jednak uparcie milczy od śmierci jej niani. Hudson ma za zadanie ocenić, czy życiu dziecka nic nie zagraża. Jednak im bardziej stara się zrozumieć zarówno córkę, jak i jej rodziców, tym więcej rzeczy zaczyna nie mieć sensu. W ich domu nie uświadczysz szkła, jednak w dziecięcym pokoju poukrywane są jego odłamki.
Przeczytaj także: „Rigor Mortis” – omówienie książki
Sieć kłamstw
Od samego początku śledztwo Stelli otoczone jest wieloma kłamstwami i fałszywymi uśmiechami. Rodzice Rose starają się ją chronić i pomóc przejść przez traumatyczne wydarzenia, jakie miały miejsce w życiu ich pociechy. Kiedy kobiecie udaje się zostać sam na sam z dziewczynką, zaczyna odczuwać potworne myśli, że to dziecko może być uwikłane w zbrodnię. Hudson postanawia za wszelką cenę pomóc małej. Widzi w niej własne odbicie i zaczyna coraz mocniej angażować się w sprawę. Niestety, jej upór niesie ze sobą groźne konsekwencje. Ta zagadka może zaprowadzić rzeczniczkę na samo dno. Zmusza ją też do walki z własnymi demonami z przeszłości.
Sztuczny dramatyzm
Dom ze szkła stara się utrzymać czytelnika w napięciu i kierować jego podejrzenia na dziecko. Autorka próbuje zmusić nas do przemyśleń o powstawaniu zła i o tym, czy najmłodsi są już narażeni na jego wpływ. Niestety, przez większość historii ten wątek mocno kuleje i pozostaje w tyle. Postać cichej dziewczynki nie jest niczym nowym w szeroko pojętej popkulturze. Dom ze szkła to jedna z głośniejszych powieści autorstwa Sarah Pekkanen. Obawiam się, że jeśli tutaj intryga nie była dla mnie kompletnie przekonująca, to sytuacja może mieć podobne odbicie w jej kolejnych książkach.
Mam mieszane uczucia: z jednej strony czuję spory przesyt tą historią przez to, jak się ciągnie i wydaje się kończyć kilka razy. Z drugiej strony czuję niedosyt przez finał, który był momentami sztampowy i pozostawiał wiele do życzenia. Z powieściami tego typu trzeba pamiętać o czytelniku. Nieważne, jak kreatywną i zawiłą intrygę uda się nam stworzyć, jeśli zaczniemy ją niepotrzebnie wydłużać i dodawać kolejne poboczne wątki, narażamy się na utratę zainteresowania odbiorcy. Wiele książek ląduje niedokończonych na półkach i czeka na ponowną szansę. W tym wypadku czuję po prostu dobry pomysł, jednak brak solidnego planu na jego rozwinięcie. Czasami lepiej skończyć książkę sto stron wcześniej, niż drążyć jej potencjał do cna. Tak się właśnie czułam: zamiast cieszyć się rozwiązaniem zagadki, byłam szczęśliwa, że w końcu mogę opuścić ten ponury dom i zapomnieć o tej pozycji.
Przeczytaj także: „Nie z tego świata” – omówienie książki
Nic wyjątkowego
Nie uważam, żeby Dom ze szkła był złą pozycją. Jest czymś ciekawym i może znaleźć szerokie grono zwolenników. Jednak dla wytrawnego fana kryminałów ta książka będzie się jawić jako jedynie kolejna pozycja do odhaczenia. Nie zostanie w pamięci na długo i nie zachęci czytelnika do sięgnięcia po kolejne tytuły tej autorki. Sam koncept jest ciekawy i żałuję, że zakończenie nieco psuje pierwotny scenariusz, jaki zakładałam w głowie. Myślę, że postać Stelli zasługuje na więcej miłości i z ciekawością będę obserwować, czy autorka powróci do tego świata. Chciałabym zakochać się w jej książkach i móc je szczerze polecać. Chwilowo mam względem niej podobne odczucia co do twórczości Freidy McFadden, która nie wyróżnia się niczym wyjątkowym w swoich historiach.

