Ofiary czy oprawcy? Państwo Menendez

Inez Zalewska24 marca 2025 17:21
Ofiary czy oprawcy? Państwo Menendez

Poznaliśmy już charakterystykę braci Menendez oraz ich skomplikowanej relacji, ale w sprawach dotyczących zabójstwa zawsze należy brać pod uwagę obie strony medalu – ofiary morderstwa i ich oprawców. I choć należy podkreślić, że w omawianych przypadkach oba pojęcia są szczególnie zagmatwane, to ze względu na przejrzystość analizy uznajmy, że tę część poświęcam zamordowanym. Są nimi oczywiście José i „Kitty” Menendezowie – rodzice niesławnych braci. Jak się bowiem okazuje, skomplikowana przeszłość obu postaci wywołała szok u nie jednego odbiorcy tejże historii.

W końcu sam José Menendez to człowiek, dla którego odniesienie sukcesu stanowiło najwyższą wartość, odnoszącą się do każdej dziedziny życia. Wymarzona kariera, niewyobrażalny majątek, piękna żona i idealne dzieci to dla niego warunki konieczne do spełnienia jego „amerykańskiego snu”. Mężczyzna – z pochodzenia Kubańczyk – przyjechał do Stanów Zjednoczonych w wieku 16 lat w okresie rewolucji. W swojej ojczyźnie należał do grupy uprzywilejowanej – rodzina miała znaczny majątek oraz status społeczny. Niestety, stracili wszystko, na co tak długo pracowali wskutek walk młodych, nacjonalistycznie nastawionych Kubańczyków dowodzonych między innymi przez Fidela Castro, przeciwko reżimowi generała Fulgencio Batisty w latach 50. XX wieku. Informacje na ten temat najszerzej opisano w szóstym odcinku, sugestywnie zatytułowanym Don’t dream, it’s over, w którym to twórcy skupiają się na historii samych nestorów rodu Menendezów. W jednej ze scen José nawet żalił się swojej współpracowniczce, że przyjechał do USA jako nastolatek bez grosza przy duszy, a mimo to ze wszystkim poradził sobie sam. Zaczynając rozmowę od wspomnień na temat własnego samozaparcia i pracowitości, którymi musiał pokonywać kolejne stawiane mu na drodze przeszkody, José w końcu przeszedł na temat własnych dzieci, które uważał za osobistą porażkę.

Jego obsesyjne myśli związane z potęgą osiąganą poprzez perfekcjonizm przejawiały się w serialu w wielu momentach, ze szczególnym uwzględnieniem wyżej wymienionego odcinka szóstego. José po wejściu na rynek muzyczny, dzięki wielomilionowemu kontraktowi z wytwórnią RCA Records (promocja latynoskiego zespołu Menudo) umilał sobie czas w zaciszu pokoju hotelowego z młodym, wynajętym na jedną noc mężczyzną. Dobrze sytuowany biznesmen kontynuował swoją narrację o potędze. Opowiadał nowopoznanemu młodzieńcowi o budowaniu więzi w Sparcie, o hartowaniu i okrucieństwie ludzi wobec siebie, co tworzyło silniejsze relacje i zapewniło Spartanom „najpotężniejszą armię, jaką widział świat”. Całość oczywiście prowadziła do wyuzdanego seksu z odgrywaniem ról – sam kreował się na Cezara, a chłopcu krzycząc, wydawał upokarzające rozkazy. Natomiast po powrocie do biura od razu snuł plany, że po kolejnym, równie udanym kontrakcie zostanie politykiem na Florydzie i doprowadzi do usunięcia Fidela Castro.

Jak wiemy, jego mania wielkości miała też niestety szczególny wpływ na to, jak mężczyzna traktował swoich synów, okazując niezadowolenie zarówno względem ich niepowodzeń, jak i osiągnięć. Chcąc przekazać braciom swoją etykę zawodową, ale też pewną życiową filozofię prowadzącą do szeroko pojętego sukcesu, kupił im na święta Bożego Narodzenia po egzemplarzu książki, z której swego czasu nauczył się, jak zyskać lepszą pozycję w Ameryce. Jego zdaniem obaj powinni ją przeczytać (a przynajmniej to, czego z niej nie wykreślił, bo uznał za zbędne) i zapamiętać, ucząc się w ten sposób ponoć najwyższej, wyznawanej przez Joségo wartości – samokontroli.

Mimo wszystkich nauk otrzymywanych od pewnego siebie i swojej wyższości mężczyzny, rodzeństwo przez większość czasu było traktowane przez ojca jako jego największe niepowodzenie. Gdy został powiadomiony przez telefon, że braci zatrzymała policja w sprawie włamania, przyjechał po synów do aresztu, ale wyprowadzony z równowagi nie potrafił zapanować nad emocjami. Krzyczał i płakał, po czym starał się utrzymywać dzieci na dystans. Po powrocie do domu poinformował żonę, że natychmiast przeprowadzają się do Beverly Hills, bo “przez synów złodziei ich nazwisko zostało spalone i muszą natychmiast zniknąć”. Gdy jednak odniósł sukces w sprawie Menudo nieco zmienił swoje podejście względem synów. W obecności bliskiej współpracowniczki przyznał, że do tego stopnia uważa ich za leniwych, nieporadnych i zachłannych, że przekreślił nawet nadzieję na ich lepszą przyszłość, twierdząc, że w zamian skupi się bardziej na własnej karierze. Kazał im więc przeprosić za skradzione przedmioty i opracował plan, zgodnie z którym Erik miał przyznać się do wszystkich zarzutów, bo jako osoba nieletnia dostałby tylko prace społeczne. Natomiast Lyle musiał pozostać nieskazitelny, by w przyszłości przejąć po ojcu pałeczkę, udzielając się w biznesie i polityce. Obiecał im też, że od tej chwili będzie lepszym ojcem, lecz oni muszą radzić sobie sami.

Ofiary czy oprawcy? Państwo Menendez
Javier Bardem w serialu Potwory: Historia Lyle’a i Erika Menendezów (Netflix).

Ale czy wady chłopców wzięły się, jak to kilkukrotnie podkreślał José, z niewystarczającej ilości dyscypliny w domu?

Jedną z najczęściej powtarzanych nauk, którymi José karmił swoje dzieci, była słynna maksyma „cel uświęca środki”. Ojciec wprost tłumaczył chłopcom, żeby za wszelką cenę wygrywali, choćby mieli kłamać, oszukiwać i kraść (bo w jego mniemaniu każdy to robi), nie dając się na niczym przyłapać. Oczekując od braci zawsze najlepszych rezultatów, nierzadko przekraczał wszelkie granice. Upokarzanie, wyśmiewanie czy nawet kary cielesne stanowiły stały element jego metod wychowawczych. Po słynnej wpadce z włamaniami, jedną z kar wymierzonych młodym mężczyznom, było umówienie chłopców do wybranego przez ojca terapeuty. Szkopuł jednak tkwił w tym, że terapeuta musiał zgodzić się na wszelkie warunki postawione przez Joségo, łamiąc tym samym tajemnicę lekarską. Ojciec przed pierwszą wizytą synów poinformował lekarza, że jego dzieci to kłamcy i socjopaci, dlatego nie powinien brać na poważnie ich wypowiedzi. Dodatkowy warunek stanowiła obecność rodziców podczas sesji oraz możliwość dodawania własnych komentarzy negujących problemy chłopców, co jak się okazało, często kończyło się serią upokorzeń i wyśmiewania. Ostatecznie, swój brak zaufania względem dzieci okazywał wielokrotnymi groźbami wprowadzenia zmian do testamentu, które były wyłącznie jednym ze sposobów manipulacji opracowanych przez biznesmena.

I choć wszystko to już zakrawało na znęcanie psychiczne, to najważniejszym punktem na mapie przemocy, był oczywiście temat molestowania seksualnego. Gdy ojciec odkrył, że Erik nie używa prezerwatyw, a nie jest w stałym związku, wystraszony podzielił się tą wiedzą z żoną, obawiając się, że chłopiec zachoruje na AIDS. Tłumaczył kobiecie, że ich syn nie może wnieść do domu tej choroby, pomijając jednocześnie wszelkie wyjaśnienia swoich obaw. W końcu jednak Kitty zapytała męża, co robił z chłopcami, że tak bardzo obawiał się chorób wenerycznych, zwłaszcza w kontekście Erika. Zamiast tego wyjawił żonie, że gdy był mały, molestowała go matka – dotykała jego miejsc intymnych, aż dostawał wzwodu, z czego później się śmiała. Gdy starsza siostra José zwróciła matce uwagę, ta uznała, że to nic ważnego, z czym José zgodził się, będąc już dojrzałym mężczyzną. Swoje traumatyczne przeżycia tłumaczył sobie trudną do zrozumienia teorią, że dla ludzi w pewnym wieku takie działania to nic nieznacząca zabawa. Odniósł się w ten sposób również do swoich poczynań (wspólne prysznice i częste dotykanie/siłowanie z synami), mówiąc, że to normalne, bo to samo robił z nim jego ojciec. Rozmowa małżonków, będąca w gruncie rzeczy bardziej monologiem Joségo skończyła się na tym, iż Kitty wysłuchała męża w milczeniu, a ten po zakończeniu tyrady, jak gdyby nigdy nic położył się spać. I choć podczas tej sceny mężczyzna wydawał się niewzruszony dramatyczną treścią swoich wynurzeń, to jednak te przeżycia nie przeszły bez śladu na jego psychice. Pewnej nocy José zadzwonił do swojej matki, by dokonać konfrontacji, na którą czekał od wielu lat. Ciężko płacząc, przypominał matce, ile krzywdy mu wyrządziła. Wspominał, jak próbowała wmówić swoim dzieciom, że nic złego nie zrobiła, lub nawet zupełnie zaprzeczyć jakimkolwiek aktom, co oczywiście bardzo przypominało jego przyszłe zachowanie. W tej rozmowie zrozpaczony mężczyzna wyjawił też, że trauma wykorzystywania seksualnego dzieci ciągnie się w ich rodzinie już od wielu pokoleń, począwszy od jego matki, która jako małe dziecko padła ofiarą swojego wujka.

Znając już wykreowany przez serial obraz głowy rodziny Menendezów, warto wyodrębnić i prześledzić jego relacje z każdym z synów, ponieważ te jak wiadomo, nie były jednakowe. Starszy i charakterologicznie bliższy ojcu Lyle, mimo doznanych krzywd, bardzo chce czuć się godnym przejętej przez niego roli. Od zawsze marzył, by ojciec był z niego dumny, o czym obaj bracia często wspominają, choćby w pierwszej scenie pierwszego odcinka podczas jazdy samochodem. Nawet będąc w więzieniu, gdy prawda wychodzi na jaw, a młodszy brat pęka, wyznając skrywany przed światem sekret ojca, Lyle staje w obronie rodziciela, nie chcąc zrujnować budowanej przez Kubańczyka reputacji. Tłumaczy Joségo mówiąc, że był dobrym człowiekiem i kochał go z wzajemnością, ale był bardzo wymagający, bo chciał, żeby jego synowie byli we wszystkim najlepsi (najlepsze dziewczyny, najlepsze wyniki w szkole, w tenisie itd.).

Niestety wspomniane już wcześniej praktyki, które José wpajał synowi, odbiły się na jego burzliwych relacjach z otoczeniem. Według José Lyle był częstym powodem do wstydu dla tak wpływowego i odnoszącego sukcesy biznesmena. Niewystarczająco dobry esej na studia, wpadka z kradzieżą oraz ze ściąganiem podczas egzaminu na Uniwersytecie Princeton. Już w przypadku Lyle’a było widoczne, że ojciec wyręczał synów we wszystkim, udowadniając tym samym, że jest od nich lepszy i dodatkowo ograniczając ich możliwość do rozwoju i nauki na własnych błędach. I choć oczywiście można uznać, że kierowała nim chęć niesienia pomocy swoim wchodzącym w dorosłe życie synom, to rzuca się jednak w oczy, że mężczyzna w każdym aspekcie uzależniał ich od siebie. Doskonałym przykładem portretującym relację głowy rodziny ze swoim pierworodnym jest właśnie kwestia jego problemów na uniwersytecie. Po otrzymaniu przez José telefonu z Princeton w sprawie ściągania, ojciec bez zwłoki przyjechał na miejsce. Mężczyzna po raz kolejny wyręczył syna w trudnej sytuacji, do czego wykorzystał swoje pieniądze i możliwości. Nakłonił władze uniwersytetu, by nie wyrzucano chłopaka, tylko zawieszono go na rok. Po rozmowie z dyrektorem zabrał go na cmentarz i pokazał wykupione miejsce pochówku dla całej rodziny. Nie zwracając uwagi na tłumaczenia Lyle’a, zapytał syna, czy jest godzien po śmierci spocząć obok wybitnych amerykanów takich jak Robert Cleveland, czy Aaron Burr. Chłopak oczywiście odpowiedział przecząco, ale dodał, że przyczyną jego nieodpowiedniego zachowania może być fakt, że ojciec znęcał się nad nimi całe życie. Ten zaczął wywoływać w nim poczucie winy. Pytał go „czy jest frajerem, bo go bił”, po czym przytoczył historyjkę o psie, którego uczył posłuszeństwa, zakładając mu obrożę z kolcami od wewnątrz. W ten sposób widz dowiaduje się, że zdaniem José okrucieństwo to jedyna forma prawdziwej i właściwej nauki dla nieposłusznych i zagubionych. Ponadto uważał, że powinien był bić syna mocniej, tak jak to robił jego ojciec, żeby wiedział, czego od niego oczekiwano.

Ale Lyle przez większość swojego życia był niesamowicie posłuszny ojcu, chcąc sprostać jego oczekiwaniom. W końcu to na nim José zaczął przeprowadzać swoje chore eksperymenty, manipulując nim i dając mu fałszywe poczucie wyjątkowości, a co za tym idzie ułudę ojcowskiego uczucia. Ostatecznie Lyle jako zmieszany, jedynie 8-letni chłopiec poprosił ojca, by więcej nie dochodziło między nimi do tego rodzaju zbliżeń, ponieważ sprawiało mu to coraz większy ból. Mężczyzna prawdopodobnie chcąc utrzymać dobre relacje z pierworodnym, zaprzestał swoich działań, twierdząc, że nie chce go krzywdzić. Od tamtej pory kolejne konfrontacje dotyczyły przede wszystkim erotycznych fantazji ojca, których ten jednak nie zaprzestał realizować, lecz przeniósł je ze starszego syna na młodszego. Za pierwszy razem, zgodnie ze swoim zwyczajem, José zaprzeczył oskarżeniom syna i poprosił go o dyskrecję. Tymczasem, gdy Erik wyjawił bratu, że ojciec wciąż go molestuje mimo jego dojrzałego wieku, Lyle po raz pierwszy zareagował agresją, stawiając się ojcu i grożąc, że ujawni jego dewiacje seksualne.

A te przeżywały rozkwit, odkąd głowa rodziny skupiła swoją uwagę na Eriku. Już z czwartego odcinka, stanowiącego przełom w historii z perspektywy Lyle’a, widz dowiaduje się, że José upokarzał jednego syna, faworyzując drugiego. Jego niechęć i pogarda wobec młodszego z rodzeństwa w końcu zaczęła udzielać się również starszemu bratu. Bezwzględny rodzic kontynuował też proces uzależniania dzieci od siebie, układając ich przyszłość według własnego widzimisię. W przypadku nastoletniego Erika José zdecydował, że nie nadaje się do grania w tenisa, (jego zdaniem to Lyle był bardziej utalentowany na tym polu) i zamiast tego zapisał go na ekonomię. Chcąc wywrzeć na synu większy wpływ, przekazał tę informację podczas sceny fizycznego, a zarazem psychicznego zbliżenia między mężczyznami – wmasowując synowi maść na grzybice w palce u stóp, José wspominał dzieciństwo Erika. Wykorzystując ten przelotny moment bliskości, wyśmiał syna, dając mu do zrozumienia, że jeśli nie zdecyduje za niego, ten mógłby wybrać karierę modela, co bogaczowi jednoznacznie kojarzyło się z nieuznawaną przez niego odmienną orientacją seksualną. Zgodnie z jego wizją w przyszłości Erik miałby pomagać swojemu tacie, gdy ten już obejmie stanowisko senatora. Musiałby jednak mieć dziewczynę (którą już nawet dla niego wybrał). Erik sprzeciwił się ojcu i wyznał, że chce zostać modelem i aktorem oraz zamieszkać w akademiku, co przelało czarę goryczy. Ojciec brutalnie wyżył się na chłopcu w jego pokoju, czego widz może się wyłącznie domyślić na podstawie dobiegających z pomieszczenia krzyków.

Dominujący rodzic wielokrotnie wykorzystywał słabości chłopca, manipulując nim emocjonalnie, do czego dochodziło od najmłodszych lat słabszego z braci. Przezywał go od głupka i cioty, upokarzał, straszył. Robił wobec Erika wszystko, czego chłopak bał się jako dziecko, żeby go zahartować. Wtedy zaczęło się również molestowanie przybierające najróżniejsze odmiany fetyszystycznych i sadomasochistycznych zachowań, prowadzących w końcu do gwałtów. Erik bardzo cierpiał, płakał, a ojciec, biorąc pod uwagę silny wpływ starszego brata na dorastającego chłopca, porównywał ich do siebie nakazując dziecku zmężnieć, jak na prawdziwego Menendeza przystało. Traktował go gorzej niż Lyle’a szczególnie w towarzystwie osób trzecich. Inne przykłady takich sytuacji znajdziemy w odcinku czwartym, gdzie podczas introspekcji wściekły ojciec krzyczy na Erika, że zniszczył ich rodzinę, mówiąc o molestowaniu. Natomiast w szóstym widzimy, jak José wykorzystuje łączącą chłopca i jego matkę więź by kontrolować syna. Z tego powodu dorosły już Erik podczas swojej „spowiedzi” w odcinku piątym wspomina, że od zawsze bał się ojca, a ucieczka nic nie dawała, bo rodzice zawsze potrafili go odnaleźć.

Jednak podobnie jak Lyle, młody mężczyzna nie jest skory to wyjawienia swojego, a zarazem ojca, mrocznego sekretu. Już w pierwszym odcinku wraz z wyjaśnieniami Erika pojawiają się pierwsze próby scharakteryzowania trudnej relacji łączącej nastolatka z trzymającym go żelazną ręką panem domu. Chłopak oczywiście kreuje portret psychologiczny ojca, który nade wszystko cenił sukces i siłę, ale nie wyznaje jego wszystkich grzechów. Stara się dozować informacje, utrzymując balans między obrazem dominującego lecz kochającego taty, a kryjącą się za nim ostateczną przyczyną tragedii rodzinnej.

Podejście Erika do nietypowych aktywności Joségo najlepiej opisuje jego wypowiedź z omawianego wcześniej odcinka piątego. Dorosły już mężczyzna, nieśmiało spoglądający na swoją adwokatkę wspomina chwile, w których pozostawali z ojcem sam na sam. Cierpi, ponieważ właśnie podczas molestowania tato potrafił okazywać mu serce, mówiąc, że go kocha. W tych momentach czuł, że ojcu na nim zależy, dlatego wbrew logice miło wspominał okres masaży. Jak ujął: „znosił to co najgorsze, licząc, że następnym razem będzie lepiej”, a wszystko to, ponieważ brakowało mu ciepłych uczuć ze strony rodziców. I choć czasami chciał odpowiedzieć ojcu na jego okrucieństwo, nie potrafił się zdobyć się na żadną formę sprzeciwu. Nawet teraz, po latach dalej czuje, że ten szorstki, doświadczony przez życie człowiek był wyjątkowy i że go kochał. Do swojego wyznania dodaje też, że w ostatnim czasie uznał nawet, iż byłby z nich dumny, bo po wszystkich jego złych uczynkach bracia połączyli siły, zdobyli się na odwagę i ukarali go, jednocześnie powstrzymując przed kolejnymi błędami. Można zatem stwierdzić, że w umyśle Erika ukształtowało się coś, w znacznym stopniu przypominającego syndrom Sztokholmski. Poczucie skrzywdzenia i bólu wciąż zadawanymi przez ojca razami uległo połączeniu z dziecięcą, bezwarunkową miłością.

Wreszcie na uwagę zasługuje też matka chłopców. Biografia Mary Louise „Kitty” Menendez (z domu Anderson) nie była równie bogata co męża, ale do pewnego stopnia tłumaczyła zły stan psychiczny, w jakim znalazła się w ostatnich latach przed śmiercią. Większość informacji na temat matki pochodzi z wielokrotnie przytaczanego przeze mnie odcinka szóstego.

Dawniej egzotyczna piękność, córka białej, amerykańskiej rodziny z klasy średniej. Męża poznała jeszcze na studiach. Zakochali się od pierwszego wejrzenia, a ślub wzięli w 1964 roku, czego nie zaakceptowała rodzina Kitty, ze względu na kubańskie pochodzenie mężczyzny. Podczas jednej z sesji terapeutycznych kobieta wyznała, że w jej rodzinie było dużo przemocy – ojciec bił matkę na oczach dzieci, potem to samo robił swojemu potomstwu, po czym zostawiał rodzinę samą. Takie zachowanie stało się dla niej swoistym wzorem męskości. Jej zamiłowanie do kontroli i siły przejawiało się też poprzez fascynacje bronią i wykorzystywanie jej w celu wywoływania strachu w mniejszych czy słabszych od niej istotach, takich jak zwierzęta i osoby bezdomne. Za młodu marzyła o karierze w show-biznesie, ale po urodzeniu dwójki dzieci poświęciła się rodzinie i wychowywaniu synów.

Jak się jednak okazało, dokonany przez nią wybór był równoznaczny z pełnym uzależnieniem od woli męża. Tak, pełna werwy, podziwiana przez otoczenie kobieta została sprowadzona do roli ozdoby rodziny, co zauważyli nawet jej synowie. Jej głównym zadaniem było od tej pory zajmować się dziećmi i ładnie prezentować u boku męża jako wierna żona i oddana matka. Przez długi czas kobieta ulegała coraz silniejszemu załamaniu aż w końcu, poczucie alienacji po przeprowadzce do Beverly Hills, a także jej problemy z alkoholem i nadużywaniem leków doprowadziły ją do stanu głębokiej depresji. Tak zaczęły się nawracające myśli (a nawet nieudane próby) samobójcze oraz ataki padaczki.

Jednak według Kitty głównym źródłem jej problemów były właśnie dzieci. Na przestrzeni całego sezonu pani Menendez wielokrotnie powtarzała, że synowie zrujnowali jej życie. W jednej ze scen rozgrywających się w gabinecie terapeuty, kobieta żaliła się, że “nienawidzi swoich synów i uważa, że wszystkie dzieci to pasożyty”. Dalej dodała, że łączącą ją z dziećmi więź odczuwa tylko, gdy śpią, bo znowu widzi ich wtedy jako małych chłopców. Można zatem zrozumieć, że obraz jej dzieci będących w wieku szkolnym w tym wypadku kojarzył jej się z dawnymi, lepszymi czasami, kiedy José sprawował doskonałą kontrolę nad wszystkim, a synowie nie przejawiali jeszcze tak zaawansowanych oznak zaburzeń związanych z przebytą traumą. Byli niewinni i w pełni polegali na swoich rodzicach. Obecnie czuła dystans wobec dorosłych już synów, ponieważ zmieniła się dynamika w domu, a bracia zaczęli stawiać opór dostrzegalny również dla osób z zewnątrz, czemu José poświęcał coraz więcej uwagi.

Budowana relacja między Kitty i jej pociechami została ograniczona do minimum. Widzowie otrzymują tylko kilka scen faktycznej interakcji między nimi, skupionych głównie na elemencie przemocy lub odrzuceniu ze strony matki. Natomiast sceny o charakterze pozytywnym oparto wyłącznie na opowiadanych przez braci wspomnieniach. Do najważniejszych, a zarazem najbardziej rozbudowanych należą: scena próby czytania scenariusza napisanego przez Erika i jego przyjaciela, oraz późniejsza kontynuacja tejże sceny, rozgrywająca się podczas wspólnej kolacji. W trakcie czytania scenariusza synowie naskakoczyli na kobietę, która popełniła kilka błędów przy redakcji i przepisywaniu tekstu. Ta nie wytrzymała wywieranej na nią presji i wykrzyczała braciom, że są socjopatami i powinna ich otruć. Ze względu na tę niespodziewaną reakcję podczas kolacji chłopcy byli podejrzliwi wobec przygotowanego przez matkę jedzenia, twierdząc, że może ma zamiar spełnić swoje wcześniejsze groźby. Gdy odchodzili od stołu, Kitty wpadła w szał – zrzuciła talerze i powiedziała, że może faktycznie powinna ich otruć, po czym padła na ziemię, doznając konwulsji. Chłopcy stojąc w wejściu do kuchni patrzyli na rozgrywającą się na podłodze scenę i czekali na jej finał. Po chwili kobieta powoli podniosła się z podłogi, po czym od razu sięgnęła po butelkę wina, pociągając z niej łyk. Niewzruszeni bracia wyszli razem na burgery, a kobieta została sama. Cała sekwencja daje do zrozumienia, jak bardzo poróżnione są ze sobą oba pokolenia rodziny Menendez, a groźby i kolejne dramatyczne wydarzenia stanowią dla nich element szarej codzienności, do której zdążyli się już przyzwyczaić.

Jeśli chodzi o relacje matki z każdym z synów, ponownie zauważalna jest wyraźna dysproporcja. Niewiele można tak naprawdę powiedzieć na temat więzi między Kitty i Lyle’em, poza tym, że chłopak wzbudzał w kobiecie strach. Pani domu wspominała o tym zarówno u terapeuty, jak i podczas rozmów z mężem. Lyle za to w trakcie wielogodzinnych sesji z Leslie Abramson, nadmienia, że matka uwielbiała broń i potrafiła być groźna, ale jej śmierć miała być dla niej wyłącznie sposobem na uwolnienie się spod tyranii okrutnego i zimnego męża.

To samo zdaje się dostrzegać Erik, mówiąc, że matka była emocjonalnie uzależniona od apodyktycznego męża, a chłopcy, wiedząc, że już wcześniej usiłowała się zabić, umożliwili jej ucieczkę przed rzeczywistością. I choć jak już mówiłam, we wspomnieniach chłopca kobieta była dla niego ważna, ponieważ łączyła ich szczególna, emocjonalna więź, to z perspektywy ukazanej w serii trudno byłoby samemu tę więź dostrzec. Wyraźna była za to niechęć Kitty wobec Erika, którego uważała za dziwnego, traktując go jednocześnie jak konkurenta w walce o względy głowy rodziny.

Jej silna potrzeba akceptacji, w szczególności ze strony męża, przejawiała się na wiele sposobów, często kolidujących z rolą matki. Należały do nich między innymi powtarzające się inspekcje miejsc intymnych nastoletniego Erika, wykonywanych na prośbę męża. W ten sposób cierpiąca kobieta usiłowała wpłynąć na syna, jednocześnie oddalając go od małżonka. Chcąc ostatecznie odsunąć chłopca od ukochanego mężczyzny, kazała 16-letniemu synowi znaleźć sobie dziewczynę, do czego jednak nie doszło. I choć Kitty niezwykle zależało, na odzyskaniu uwagi męża to właśnie w przypadku młodszego z braci najczęściej powtarzały się sceny świadczące o jej równoczesnej obojętności względem losu wykorzystywanych przez ojca chłopców. Matka osobiście wyjawiała w nich Erikowi, że dobrze wiedziała, czego dopuszczał się José lub po prostu przysłuchiwała się dantejskim scenom rozgrywającym się w pokoju syna, po czym odchodziła od drzwi jak gdyby nigdy nic. Ostatecznie, w chwilach szczególnego zwątpienia Kitty zdarzało się nawet rozbierać przed chłopcami, by pokazać im, że wciąż ma ładne, warte uwagi ciało.

Ostatnim poddawanym analizie elementem charakterystyki i zależności między głównymi bohaterami historii, jest charakter relacji rodziców. Jak już wiemy, poznali się na studiach, zakochali i krótko po tym wzięli ślub wbrew rodzicom zarówno chłopaka, jak i dziewczyny. Na przestrzeni całego sezonu widz wielokrotnie słyszy, że dla obojga rodziców rodzina była najważniejsza, co w ich przypadku oznaczało, że: nieczyste zagrania, budowanie potęgi za wszelką cenę oraz dbanie o wizerunek uważali za doskonałe sposoby na podniesienie pozycji społecznej. Równocześnie, wszelkie problemy musiały pozostać za zamkniętymi drzwiami. Dysfunkcyjność relacji łączących wszystkich domowników najlepiej obrazuje wieńcząca odcinek szósty rodzinna sesja zdjęciowa. Twórcy w ten sposób odwołują się do słynnego powiedzenia, że „z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciach”, podkreślając fałszywy obraz łączących ich, głęboko toksycznych relacji.

A przyczyn tego stanu można dopatrywać się, chociażby w tym, że pan Menendez każdą interakcję z otoczeniem traktował w kategoriach biznesowych. Wszystko, co robił, musiało przynieść mu zysk, nawet jeśli miałoby to zranić uczucia jego bliskich. Z kolei obserwując zachowanie Kitty, można dostrzec, że kobieta nie tłumiła swoich prawdziwych emocji. Wśród zaufanych osób potrafiła być wręcz brutalnie szczera i bezpośrednia. Rozbieżność obu charakterów najlepiej widać gdy José pewnego ranka powiedział żonie, że nie kocha ani jej, ani synów i uważa, że oboje zawiedli. Ponadto wyraził wprost, że nigdy nie był w niej zakochany, a jego celem było tylko założenie rodziny, co najwyraźniej nie poszło zgodnie z planem. Kobieta, wysłuchawszy męża, obnażyła jego kłamstwa, twierdząc, że pokochał ją od pierwszego wejrzenia. Scena ujawnia zarazem, że bohaterowie z biegiem czasu bardzo się zmienili. W ostatnich latach ich miłość nie była już tak silna jak dawniej. Kitty przeszła silne załamanie nerwowe i próby samobójcze wywołane poczuciem samotności. Z kolei José, osiągając coraz większe wpływy zarówno na gruncie biznesowym, jak i prywatnym – w czym Kitty nieustannie go wspierała – stał się zimny i wyrachowany. Wciąż uważał siebie za wzór pracowitego i samodzielnego obywatela Ameryki, oczekując wdzięczności bliskich za poniesione trudy, mimo że już dawno zmienił się w zwykłego tyrana.

Ale to nie powstrzymywało Kitty, by każdą chwilę swojego życia poświęcać mężowi. Ukochany mężczyzna był jej wyrocznią i światłem wyznaczającym jedyną dostępną jej drogę. Dla niego starała się dbać o wygląd, nawet wbrew jego niewybrednym komentarzom na temat przybrania przez nią na wadze. Była świadoma jego zdrad, ale to również jej nie odstraszało, co mąż skwapliwie wykorzystywał. Jedyną rzeczą, która stawała na drodze do szczęścia u boku ukochanego, była obecność dzieci. Kitty obarczała chłopców nawet winą za zdrady mężczyzny. Twierdziła, że dzieci wywoływały chaos w domu, przed czym José musiał uciekać. Z tego powodu kobieta okazywała mężowi wsparcie, a nawet kryła go, gdy ten dopuszczał się brutalnych czynów. Podczas terapii małżeńskiej wyznała, że odkąd ich synowie podrośli, coraz bardziej odbierali jej ukochanego, przez co dostawała od niego za mało. Dodała też, że z tego powodu bardzo cieszy się, że udało jej się znaleźć tak silnego mężczyznę, nawiązując do przemocowego ojca, będącego filarem jej domu rodzinnego. Wypowiedź ta sygnalizuje, że pałała szczerym uczuciem wobec męża, choć było ono oparte na fetyszyzacji, a nawet uzależnieniu od przemocy, z którą ta została zaznajomiona od najmłodszych lat. Okazywana w ten sposób męskość pociągała Kitty, dzięki czemu José miał wolną rękę we wszystkim, co przychodziło mu do głowy, a co sporadycznie wynagradzał żonie, np. sprawiając jej niewyobrażalnie drogie prezenty.

Można zatem stwierdzić, że nawet związek państwa Menendez od pewnego momentu opierał się przede wszystkim na dyskryminacji i upokarzaniu Lyle’a i Erika. Ale czy te wszystkie informacje wystarczyły sędziemu i ławie przysięgłych, by okazać braciom zrozumienie i obniżyć wymiar kary? W kolejnej części serii „Ofiary czy oprawcy” przyjrzymy się bliżej teoriom, które zaczęły nawarstwiać się wraz z rozwojem sprawy. Problemom, jakim bracia musieli stawić czoło, będąc już w zakładzie karnym, ale też czynnikom zewnętrznym, które wywarły ogromny wpływ na rysującą się w szarych barwach przyszłość chłopców.

Jeśli podoba się Wam nasza praca oraz działalność i chcecie nas wesprzeć, możecie nam postawić wirtualną kawę. To nam bardzo pomoże w rozwoju!Postaw mi kawę na buycoffee.to