Wybija dzień rozpoczęcia się dożynek. Dzień, w którym życie wielu rodzin odmieni się na zawsze. W tym roku igrzyska domagają się szczególnie dotkliwej daniny. Z każdego dystryktu ma zostać wybrana czwórka trybutów, którzy będą walczyć o przetrwanie. Haymitch nie spodziewał się, że może zostać wybrany, jego umysł zaczyna odliczanie do początku rozgrywek. Do czasu, w którym może stracić wszystko. Wschód słońca w dniu dożynek otrzymaliśmy dzięki współpracy z wydawnictwem Must Read.
Haymitch Abernathy jest zwykłym nastolatkiem z 12. dystryktu. Stara się przetrwać w trudnych warunkach, a jego życie rozświetlają drobne przyjemności. Chłopak stara się przebrnąć przez dzień dożynek, marząc tylko o jednym. O spotkaniu ze swoją ukochaną. Jego uczucia są na tyle silne, że jest w stanie zrobić dla niej wszystko. Jednak miłość doprowadza go do zguby. Zostaje wybrany jako trybut i zmuszony do uczestniczenia w walce na arenie.
Haymitcha do tej pory znaliśmy jako mentora nowych trybutów i zwycięzcę igrzysk. Człowieka, który jest wycofany z życia społecznego, ma problemy z alkoholem i nie jest w stanie nikomu zaufać. Jego życie jest wypełnione złośliwością i procentami alkoholowymi. W tej książce poznajemy jego nową odsłonę – młodego chłopaka, który mimo trudności potrafi cieszyć się swoim życiem. Osobę, która liczy, że kolejny raz uda jej się przetrwać dożynki bez wylosowania swojego imienia.
Wiele głosów w dyskusji w sieci dotyczy tego, że najnowsza część autorstwa Suzanne Collins w ogóle nie powinna powstać. W końcu znamy już postać Haymitcha i jego historię. Ta książka ma jednak znacznie większy wymiar. 50. Igrzyska zajmują naprawdę niewielką jej część. Sednem całej historii jest ukazanie mechanizmów funkcjonowania Kapitolu i tego, co naprawdę czai się w mrokach stolicy. Haymitch jest wykreowany w oczach publiki na łobuza, który może odmienić los wszystkich trybutów. Chłopak w pełni rozumie, że nie może samodzielnie mierzyć się z niektórymi uczestnikami. Mimo to postanawia walczyć o przetrwanie i zniszczyć Kapitol.
Przeczytaj też: Ofiary czy oprawcy? Państwo Menendez
Historia tych igrzysk sytuuje wydarzenia pośrodku całej serii. Coriolanus Snow został prezydentem, który twardą ręką rządzi Kapitolem. Poznajemy też początki innych kluczowych postaci oryginalnej trylogii. Z uśmiechem rozpoznawałam kolejne imiona i czytałam o ich młodocianych dokonaniach. Mimo to najnowsza część nie wyróżnia się niczym szczególnym na tle poprzednich książek. Haymitch stara się zbuntować przeciwko władzy, podobnie jak protagonistka głównej trylogii. Autorka rysuje nam wiele zależności między tymi bohaterami, ich motywacje czy wręcz bliźniaczy charakter wynikający z trudnej przeszłości.
Podczas igrzysk ponownie możemy zobaczyć, jak ważne jest zaufanie i wsparcie na arenie. Młodzież, mimo próby ograbienia ich z resztek człowieczeństwa, dzielnie staje do walki i stara się zachować pozory człowieczeństwa. Suzanne Collins lawiruje między gamą uczuć, gotowa zarówno wycisnąć z nas łzy, jak i chwilę potem wzbudzić radość. Historia w tej książce jest najbardziej traumatyczna i brutalna spośród całej serii. Nie da się zaprzeczyć, że opowieść Haymitcha stanowi przestrogę oraz lekcję dla wszystkich buntowników, zwraca uwagę na walkę z wiatrakami, jaką jest stawienie czoła totalitarnemu reżimowi. Cierpienie młodego chłopca miało pomóc stolicy utrzymać wszystkich w ryzach, jednocześnie stając się symbolem wyparcia chęci do walki. Tym bardziej że przez kolejne lata doglądał poczynań coraz to kolejnych trybutów skazywanych de facto na śmierć. Mimo że Wschód słońca w dnu dożynek opowiada o młodości i walce Haymitcha, tak naprawdę domyka nam wiele pytań, które krążyły w głowach czytelników od dawna. Wszyscy chcieli wierzyć, że tragiczne wydarzenia, które go spotkały, usprawiedliwiały jego zachowanie.
Wielu fanów już z niecierpliwością czeka na doniesienia o kolejnej części Igrzysk śmierci. Każdy z nas po cichu liczy, że otrzymamy historię o Finnicku, jednak na potwierdzenie przeróżnych plotek będziemy musieli jeszcze poczekać. Już w przyszłym roku pojawi się filmowa adaptacja historii o Haymitchu. Prace nad scenariuszem zostały zakończone, a w kwietniu ma ruszyć preprodukcja. Chwilowo nie wiemy, kto zagra ulubieńca z 12. dystryktu. Pozostaje nam czekać i zacierać ręce z niecierpliwością. Historia Panem kryje przed nami jeszcze wiele tajemnic. Mam szczerą nadzieję, że autorka powróci do tego niesamowitego świata i uraczy nas nowymi historiami.