„Ziarno zła” – omówienie książki

Laura Zarzyńska20 kwietnia 2026 13:00
„Ziarno zła” – omówienie książki

Wszystko zaczyna się w noc tuż przed Wigilią. Bartek Nowacki, syn wpływowego sędziego Sądu Najwyższego, bierze udział w wypadku samochodowym.

Ojciec chłopaka, zdeterminowany, by chronić syna, zwraca się o pomoc do swojego przyjaciela policjanta, Wojtka Hermana. Niemal równocześnie do Wojtka odzywają się dwaj dawni znajomi. Obaj wpadają w poważne kłopoty i powołują się na młodzieńczy pakt, mający ich chronić w sprawach życia i śmierci, zawarty podczas szkolnej wycieczki w Tatry. Książka otrzymana dzięki współpracy z wydawnictwem Sonia Draga.

Pakt na śmierć i życie

Czterech mężczyzn złączonych ze sobą paktem od czasów młodości. Każdy z nich poszedł w inną stronę i rozwija swoją karierę. Jednak zawsze noszą przy sobie swoją część stuzłotowego banknotu z wizerunkiem Waryńskiego. To właśnie on gwarantuje im ratunek w chwili największego zagrożenia. Kiedy Wojtek Herman dostaje telefon najpierw od jednego, a potem od drugiego kolegi, zdaje sobie sprawę, że czeka go ciężka noc. Pakt stworzony w szkole miał ich chronić przed konsekwencjami działań z młodości, a dewiza „jeden za wszystkich, wszyscy za jednego” towarzyszyła im przez cały czas dorastania. Jednak tuż przed Wigilią każdy z nich musi odpowiedzieć za swoje winy. Nadeszła pora na rachunek sumienia.

Przeczytaj także: „Kto by się spodziewał? ” – omówienie ksiażki

Rachunek za grzechy młodości

Myślę, że każdego z opisywanych mężczyzn można skategoryzować w kategorii skrzywdzonego przez los, ale obrotnego człowieka. Mimo że ich kariery różnią się od siebie, to zawsze pamiętają o obietnicy złożonej w Tatrach. Seria zbrodni, która rozpoczyna się od wypadku samochodowego, z każdą godziną nabiera tempa i zbiera coraz większe żniwo. Powoli do gry zostają wciągnięci wszyscy uczestnicy feralnej wycieczki. Żaden z nich nie podejrzewa, że to, co im się przydarza, może mieć coś wspólnego z zawartą tajemnicą. Jednak wraz z rozwojem wydarzeń zaczyna do nich dochodzić, że zostali wciągnięci w spisek, który nie może się dla nich skończyć dobrze.

Mocny początek, który zawodzi 

Już od pierwszych stron Ziarna zła zostajemy wciągnięci w ten brutalny świat pełen tajemnic i przemocy. Autor nie boi się poruszać kontrowersyjnych tematów, czym może zaskarbić sobie serca sporej części widzów. Moim największym problemem z tą pozycją jest jej generyczność. Sam opis książki przedstawia nam w jasnych barwach tajemniczy pakt, który ma ocalić czwórkę dzieciaków przed zatraceniem. Niestety, w praktyce ich tajemnica nie jest niczym szokującym lub widowiskowym. Chciałabym wręcz napisać, że taki motyw jest dość popularny wśród kryminałów, jednak nie chcę aż tak odbierać Ziarnu zła oryginalności, bo momentami niektóre pomysły są całkiem ciekawe i były w stanie mnie zainteresować na dłuższą metę.

Zmarnowany potencjał i przewidywalna intryga

Ziarno zła to nie jest długa książka, ale czasami jej akcja wlecze się zbyt długo, aby nie zdradzać czytelnikowi zbyt wiele. Myślę, że autor chciał po prostu zagrać na emocjach i bardziej wciągnąć nas do tego świata, jednak ja poczułam się nieco urażona, kiedy odgadłam całą tajemnicę po pierwszej wzmiance o wyjeździe. Co do samego spisku po latach, to początkowo miał on ogromny potencjał, jednak jego wyjaśnienie jest zbyt proste i rozczarowujące. Może to ja mam za duże oczekiwania, albo czytałam już tak wiele książek, że te motywy robią się dla mnie żmudne. Trudno mi do tego podejść od strony laika, jednak wierzę, że ta pozycja może dostarczyć komuś sporo rozrywki.

Przeczytaj także: „Rigor Mortis” – omówienie książki

Zakończenie, które tylko irytuje

Ziarno zła to pozycja broniąca się ciekawą okładką i opisem. Niejedna osoba może skusić się na lekturę pełną tajemnic i zagadek. Niestety, pod tą osłonką nie ukrywa się nic ciekawego i odkrywczego. Zdaję sobie sprawę, że trudno jest napisać kryminał, który nie kojarzyłby się nam z inną książką. Jednak jest subtelna granica między pisaniem tego samego a wykorzystywaniem sprawdzonych motywów. Jak dla mnie ta książka była wręcz lekkim zawodem, ponieważ spodziewałam się czegoś świeżego i ciekawego, a nie odhaczania kolejnych banałów tylko po to, żeby historia szła naprzód. Do tego otwarte zakończenie przynosi czytelnikowi więcej frustracji niż radości. W tym wypadku chciałabym wiedzieć, jak skończyły się losy czterech bohaterów, jednak nie będzie mi to dane.

Jeśli podoba się Wam nasza praca oraz działalność i chcecie nas wesprzeć, możecie nam postawić wirtualną kawę. To nam bardzo pomoże w rozwoju!Postaw mi kawę na buycoffee.to