Ostatnio podsumowywaliśmy 2025 rok, a dzisiaj nadeszła pora, aby spojrzeć na to, co nas czeka w przeciągu najbliższych 12 miesięcy. 2026 zapowiada się niezwykle obficie dla kina. Na które premiery czekamy najbardziej?
2026, przynajmniej na papierze, zwiastuje intensywne 12 miesięcy dla kina. Czekają nas spore wydarzenia filmowe, powroty niektórych marek na duży ekran i ogromna porcja jakościowego kina festiwalowego, które będzie wyrastało na przestrzeni roku niczym grzyby po deszczu. Ten rok to dla mnie przede wszystkim podsumowanie serii Diuny. Denis Villeneuve zrealizował swoje marzenie. Nie tylko udało mu się wyreżyserować adaptację pierwszej książki, ale teraz szykuje adaptację kolejnego tytułu lub…tytułów? Diuna: Część trzecia zapowiada się niezwykle tajemniczo, a materiał źródłowy może pchnąć kanadyjskiego twórcę w różne kierunki. Na tym etapie nic go nie ogranicza. Myślę, że przesadą nie będzie w moim przypadku stwierdzenie, że to mój najbardziej wyczekiwany film w historii.
Z utęsknieniem wyczekuję również Odysei od Christophera Nolana, która po wyświetlanym w IMAX prologu kupiła moje serce. Albert Serra, jeden z moich ulubionych twórców, szykuje film o wojnie w Ukrainie i być może to będzie produkcja, na którą europejskie kino czeka od paru lat. Trzymam mocno kciuki za Stevena Spielberga, bo zwiastun Dnia objawienia pozytywnie zaskoczył. Po latach powraca również David Robert Mitchell ze swoich blockbusterem dla Warner Bros., w którym czekają podróże w czasie i dinozaury. Co roku, w tym okresie, modlę się o The Way of the Wind Terrence’a Malicka. Zdjęcia zakończyły się w 2019 roku i Malick od tamtego momentu montuje film. Choć na tym etapie nie wiadomo, czy ten projekt kiedykolwiek powstanie.

Rok 2025 przyniósł trochę zachwytów, ale zdecydowanie zapisze się w mojej pamięci jako przeze wszystkim seria rozczarowań. Chociaż 2026 nie zapowiada się jakoś szczególnie przełomowo, to jak zawsze bez problemu znalazłem kilka wartych uwagi tytułów. To kolejny rok pod znakiem ważnych blockbusterów – Narnii (adaptacji jednej z książek mojego dzieciństwa), która może być decydująca dla kształtu modelu dystrybucyjnego w przyszłości; zwieńczenie (oby wybitne) trylogii Denisa Villeneuve’a czy największa (i najambitniejsza) adaptacja Odysei – świetna wysokobudżetowa równowaga dla serii nudnych i odtwórczych blockbusterów, których nie zabraknie. Paradoksalnie nawet jestem zainteresowany Avengers: Doomsday, które chociaż zapewne bardzo złe, ma szansę być fascynującym studium przypadku. W kinie autorskim cieszą mnie powroty (z znakomitymi materiałami) Toma Forda i Pawła Pawlikowskiego (który adaptuje książkę, która mnie osobiście zachwyciła). Oby Ford ponownie współpracował z Abelem Korzeniowskim! Patrząc dalej – nie mogę się doczekać na kolejny indywidualny popis Joela Coena, liczę na równie ciekawy projekt co jego interpretacja Makbeta. Fascynuje mnie również Rogue Trooper, nie dlatego, że jestem szczególnym fanem Duncana Jonesa a raczej dlatego że od lat postrzegam Unreal Engine 5 jako potencjalnie genialne narzędzie do tworzenia filmów fabularnych.

Na pierwszym miejscu w moim rankingu znalazł się film, który WB próbowało zakopać, pomimo zachwytów na pokazach testowych. W końcu ujrzy światło dzienne za sprawą sprzedaży zewnętrznemu dystrybutorowi. Miejmy nadzieję, że będzie to kolejny dowód po Setkach bobrów, że slapstick tak naprawdę nigdy nie umiera, po prostu się transformuje i ujawnia w najmniej spodziewanych momentach.
Mój mózg przepalony ADHD od Wszystko, wszędzie, naraz łaknie kinowej nadstymulacji. W zeszłym roku dostał ją w formie Błysku diamentu śmierci, a w tym miejmy nadzieję, że tę lukę wypełni Gore Verbinski. Na ekrany kin zawita również reżyser Sorry to Bother You. Po 8 latach Boots Riley powraca z kolejną satyrą sci-fi na kapitalizm – I Love Boosters. Czy muszę coś więcej dodawać?
Igrzyska śmierci były dla mnie niezwykle ważną sagą, zarówno książkowo, jak i filmowo w okresie gimnazjalnym. Byłem w idealnym wieku, aby odebrać tę historię tak emocjonalnie jak to możliwe. Powrót po latach napawał mnie strachem, ale Ballada węży i ptaków okazała się być niezwykle pozytywnym zaskoczeniem w obu formach. Choć drugiego książkowego prequela nie zdążyłem jeszcze przeczytać, będę miał ku temu pretekst właśnie dzięki adaptacji i liczę, że utrzymają dobrą passę Suzanne Colins.
RE jest marką, która nie ma dobrego track recordu adaptacji. Nawet nie ma dobrego track recordu dopisywania pobocznych wątków do głównych części gier. Natomiast Zach Creeger definitywnie ma aktualnie dobry streak tworzenia swojego poletka kina grozy. Nawet jeśli nie dostaniemy stricte dobrej adaptacji tej jakże odklejonej marki, to możemy liczyć na coś co najmniej ciekawego i oryginalnego.

Rok 2026 zapowiada się bardzo obiecująco: miks blockbusterów od uznanych twórców, obiecującego kina środka i nowe filmy od wielu z moich ulubionych autorów. Część tytułów, które wybrałem miało już swoją światową premierę w zeszłym roku, ale w Polsce trafią do regularnej dystrybucji dopiero w nadchodzących miesiącach, dlatego uznałem, że umieszczę je na swojej liście – zwłaszcza, że Dracula Radu Jude czy Wartość sentymentalna zapewne figurowałyby wysoko na mojej liście ulubionych filmów 2025 roku, bo z relacji moich redakcyjnych kolegów oraz szerszego środowiska krytycznego wydają się one być dokładnie tym, czego szukam w kinie, mimo stania po zupełnie różnych stronach filmowego spektrum. Sekwencja z koniem trojańskim pokazywana przed seansami trzeciego Avatara wywróciła moje nastawienie do Odysei Nolana do góry nogami, a jeśli trzecia Diuna będzie stała na poziomie dwóch poprzednich filmów, to Villenueve ma szansę dostarczyć najlepszą kinową trylogię tej dekady XXI wieku. Cieszy mnie też powrót Gregga Arakiego i niesamowicie ciekawi eklektyczna obsada I Want Your Sex, od Coopera Hoffmana, przez Johnny’ego Knoxville’a po Charli XCX.

Finał opowieści o Paulu Atrydzie to zdecydowanie najbardziej wyczekiwany przeze mnie film tego roku. Do Łysego z Arrakis tym razem dołączą także Robert Pattinson w roli spiskującego Scytale’a oraz Linus Sandgren jako autor wymuskanych zdjęć, więc pozostaje mi wierzyć, że Diuna: Część trzecia zbawi nas wszystkich na sali kinowej. Za kilka miesięcy objawi nam się również nowe dzieło sci-fi od Stevena Spielberga, czyli Dzień objawienia, a pod koniec 2026 roku Aaron Taylor-Johnson ponownie odsłoni przed nami swoje zwierzęce oblicze w Werwulfie. Obu pozycji nie mogę się doczekać. Poza tym na liście znalazły się: nietuzinkowe romanse, zarażeni w dwóch wydaniach, podróże w czasie z dinozaurami oraz “Nolan, czyli tam i z powrotem”. Wyjątkowo pomijam dwa potencjalne arcydzieła, które swoją światową premierę miały już w zeszłym roku: Wielkiego Marty’ego i Wartość sentymentalną.


W 2026 roku nie pojawi się aż tak wiele filmów, na które bym czekała. Cieszę się jednak, że ten rok obfituje w filmy które są adaptacjami naprawdę niesamowitych książek. Nie da się ukryć, że moim najbardziej oczekiwanym filmem jest Odyseja, ponieważ od tak dawna czekam na godną adaptację twórczości Homera. Musiałam dodać również nową adaptację Lalki, ponieważ polskie kino jest bliskie mojego serca i kocham poprzedni film Kawalskiego. Ten rok nie zapowiada się zbyt ekscytująco, jednak każdy znajdzie w nim coś dla siebie.

Ten rok zapowiada się naprawdę bardzo ciekawie. Powroty znakomitych nazwisk na wielki ekran, ale też nowe filmy od moich ulubionych twórców. Poza mniej lub bardziej oczywistymi pozycjami w mojej dziesiątce, o których raczej nie będę się tu zbytnio rozpisywał, bardzo czekam też na trzy inne tytuły (chyba najbardziej oczywiste). Dwoma z nich są Odyseja oraz Diuna: Część trzecia. Nie trzeba nikomu tłumaczyć czemu akurat na te tytuły, bo to będą największe kinowe doświadczenia w 2026 roku. Natomiast z innych względów czekam jeszcze na inny tytuł. Mianowicie trochę czekam na Avengers: Doomsday, z tym zastrzeżeniem, że to będzie ciekawe case study upadającej twórczo konstrukcji filmowej, której twórcy mieli wiele czasu na przeanalizowanie błędów z przeszłości. O ile wcześniej niejednokrotnie mówiliśmy o upadku Marvela, ten tytuł może być najbardziej spektakularnym zderzeniem ze ścianą, zarówno pod względem kreatywnym, jak i finansowym.
A jeśli chodzi o potencjalne dołączenie do mojej dziesiątki filmu Malicka –The Way of the Wind, to byłoby to oczywiście myślenie życzeniowe. Nikt nie wie (zapewne w tym też sam Terrence), czy ten film w ogóle powstanie. Cytując Shreka: “Like that’s ever gonna happen.”

Patrzę na kalendarz premier na 2026 i już wiem, że połowę roku spędzę w kinie. Zapowiada się absolutna miazga. Od wielkich powrotów mistrzów, po horrory, które mogą nieźle namieszać.
Odyseja to nie będzie zwykły film kostiumowy, patrząc z tego co wycieka do sieci, Nolan szykuje coś, co wymyka się gatunkom. Reżyser sam przyznał, że to dla niego fundament łączący w sobie horror, thriller, romans i zagadkę. Najbardziej jaram się tym, że zainspirował się legendarnym Rayem Harryhausenem, co sugeruje, że mityczne stwory (jak Cyklop czy syreny) zobaczymy w wersji, która pewnie urwie nam głowy, zwłaszcza że film był kręcony w 100% na taśmie IMAX.
McDonagh, z kolei, to dla mnie geniusz dialogów. Po Duchach Inisherin czekam na cokolwiek, co wyjdzie spod jego ręki. Oscar Isaac w obsadzie Wild Horse Nine to tylko dodatkowy argument na tak. Natomiast Raimi to król specyficznego klimatu i czarnego humoru w horrorze. Każdy jego nowy projekt to dla mnie wydarzenie i podobnie jest z Pomocy.
Karl Urban jako Johnny Cage? To się nie może nie udać. W Mortal Kombat II liczę na większą dawkę turnieju i jeszcze więcej krwi. Mam nadzieję, że reżyser i reszta twórców wyciągnęli wnioski po krytyce jedynki i podejdą do drugiej części jako swoistego soft rebootu i wykorzystania drugiej szansy. Z kolei Zabawa w pochowanego 2 to powrót, na który czekałem od momentu, gdy Grace zapaliła papierosa na schodach płonącej rezydencji, a najnowsze wieści z planu tylko podsycają ten entuzjazm. Najważniejsze, że Samara Weaving oficjalnie wraca do roli.

Te listy niewątpliwie będą ulegać modyfikacji na przestrzeni całego roku. Przed nami kolejny okres festiwalowy, który przyniesie głośne tytuły, również i te, które w tym momencie umykają naszej uwadze. O wszystkich premierach i nowościach będziemy Was oczywiście informować na Immersji.
