2025 dobiegł końca. To był szalony rok, ale czy po doświadczeniach ostatnich lat cokolwiek może nas jeszcze zaskoczyć? Kiedy świat się wali, kino nieustannie pozostaje remedium na skazy naszej rzeczywistości. Jak co roku, część redakcji zebrała się, by przedstawić swoje ulubione (i naszym zdaniem najlepsze) filmy minionych 12 miesięcy. Parę tytułów może nikogo nie zdziwić, ale poza tym znajdziecie tu wiele projektów spoza szerokiej dystrybucji kinowej – tych, które wyłowiliśmy na różnych festiwalach i które dopiero czekają, by zostać odkryte przez szerszą publiczność.
To techno-punkowa przejażdżka po pustyni w świt końca świata, upadku ludzkości; gdzie człowiek staje się zakładnikiem losu oraz nieokrzesanej rzeczywistości. Laxe zabiera nas w rave’owe, dekadenckie rytmy taneczne, ubierając to w kino drogi o dość prostym punkcie wyjścia — ojciec szuka zaginionej córki. Film zrywa z klasyczną narrację i zmienia temperaturę opowieści przynajmniej parę razy, pokazując zwrotność naszej egzystencji, gdzie jednego dnia tańczymy w chocholim tańcu, aby drugiego dnia znaleźć się u progu III Wojny Światowej. Jednocześnie to wszystko pozostaje w ramach slow cinema — to dość powolne kino, kontemplacyjne, gdzie rave’owe brzmienia stają się narzędziem uniesienia i kolektywnej manifestacji swojej tożsamości — często zszarganej, zaplamionej przez swoje doświadczenia życiowe. Laxe pokazuje, że nie ma we wszechświecie za wiele tak dobrych materii do recyklingu, co człowieka, którego da się przetworzyć, przenieść i osadzić w nowych warunkach, zacierając przy tym jakiekolwiek granice narodowe czy językowe. Sensoryczne, bogate w emocje i przeszywające swoją wibracją formalną czy tematyczną kino. To jak wizyta w Legolandzie dla wszystkich, dla których rave jest niczym dom — a nawet dla tych, którym daleko do tego typu muzyki.
Czy w tej „III Wojnie Światowej” jesteśmy nadal w stanie przekazywać dobre wartości? Czy dzisiaj jedyną ambicją faszystów jest dołączenie do tajnych klubów (może na odosobnionych wyspach, kto wie), których nawet po śmierci, wyjmą z grobu i dla pewności dobiją jeszcze raz? To nie żadne centroliberalne, populistyczne gadulstwo, do którego przyzwyczaiło nas Hollywood. Ani czerstwa satyra spod znaku „eat the right”, będąca gorącym towarem w ostatnich latach w Fabryce Marzeń. Jedna bitwa po drugiej to pełna błyskotliwej i słodko-gorzkiej refleksji socjopolitycznej kino – jest sporo groteski, ironii, ale i dramatu podlanego psychoseksualnością czy pokoleniową spuścizną. Najważniejsza pozostaje jednak miłość do córki.
Ta niezbyt subtelna szrama przecinająca dom Borgów była wiele razy omijana przez każdego z domowników. Podobnie jak w prawdziwym życiu wielokrotnie staramy się nie zauważać zauważalnych rzeczy, które powoli zaczną nas konsumować. Wartość sentymentalna nie wyciska łez, nie idzie na skróty jak kolejny melodramat. Film Triera subtelnie podkrada się do widza i kotłuje w nim przez cały seans. W momencie, kiedy pojawiają się napisy końcowe, wszystko w poruszający i satysfakcjonujący sposób dopina się ze sobą, znajdując tytułową wartość, po którą film przebijał się z segmentu na segment. To repozytorium pamięci, szukające w domowej i rodzinnej czasoprzestrzeni namacalności i przebaczenia — najlepiej na jednym ujęciu, według słów samego Gustava.
4. 28 lat póżniej (reż. Danny Boyle)
5. Zmartwychwstanie (reż. Bi Gan)
6. Błysk diamentu śmierci (reż. Hélène Cattet, Bruno Forzani)
7. Popołudnia samotności (reż. Albert Serra)
8. Ariel (reż. Lois Patiño)
9. Mission: Impossible – The Final Reckoning (reż. Christopher McQuarrie) – NASZA RECENZJA
10. Miłość, która zostaje (reż. Hlynur Pálmason)
Wyróżnienie: Frankenstein, Szpiedzy, Twinless, Idealna Sąsiadka, Grzesznicy

Paul Thomas Anderson ponownie udowadnia, że jest jednym z najwybitniejszych twórców amerykańskiego kina w historii; zarówno godnym następcą gigantów (Scorsese, Ford, Lumet, Demme) jak i twórcą o niesamowicie autorskim, unikalnym spojrzeniu. Genialnie zrealizowany i napisany, a przede wszystkim cholernie politycznie odważny, spostrzegawczy i odpowiedzialny, zręcznie unikający liberalnej retoryki i centrystycznego, tchórzliwego podejścia do poszczególnych problemów. Nie trzeba go tłumaczyć, bo broni się sam, Anderson wychodzi przed szereg i bierze odpowiedzialność za świat, w jakim żyje i wagę swojego głosu. Robi coś, na co tylko nieliczni mają dość odwagi.
Oda do człowieczeństwa, wybitne humanistyczne kino, które przy okazji zachwyca audiowizualną brawurową i szeregiem imponujących rozwiązań. Boyle udowadnia, że powrócił do jednej ze swoich najważniejszych marek z jasnym celem i fantastyczną wizją. Jego przesłanie jest proste, ale uniwersalne, boleśnie poruszające, a techniczna ekstrawagancja jest niezbędnym środkiem wyrazu, nie popisówą czy próbą zakrycia fabularnych niedociągnięć. Więcej takich powrotów sag z przeszłości.
Wybitna historia o międzypokoleniowej traumie. Historia palestyńskiej tragedii zamknięta w losach jednej rodziny. Metodycznie ukazany rozpad rodzinnych więzi, narodziny obsesji i niemożliwej do wyleczenia tęsknoty. All That’s Left of You to monumentalna kronika dziejów a przede wszystkim poruszająca opowieść o próbie wybaczenia i pogodzenia, o rozpaczliwej walce o nieutracenie własnego człowieczeństwa – jednocześnie ciągle zadaje pytanie czym owo człowieczeństwo w zasadzie jest. Aktorstwo jest wybitne.
4. Wartość sentymentalna (reż. Joachim Trier)
5. Grzesznicy (reż. Ryan Coogler) – NASZA RECENZJA
6. Sorry, baby (reż. Eva Victor) – NASZA RECENZJA
7. To był zwykły przypadek (reż. Jafar Panami) – NASZA RECENZJA
8. Hamnet (reż. Chloe Zhao) – NASZA RECENZJA
9. Cień mojego ojca (reż. Akinola Davies Jr.) – NASZA RECENZJA
10. Znkinięcia (reż. Zach Cregger)

Bi Gan do Cannes przywiózł coś więcej niż tylko kolejną laurkę dla kinematografii. Na naszych oczach zbudował kościół kina, ale także szerzej opowiadania historii jako podstawowej potrzeby naszego gatunku, która w jego piramidzie Maslowa wyprzedza wiarę czy nawet oddychanie. To monumentalne, wielowarstwowe i przemyślane co do minuty widowisko, które w swoich szczytowych momentach porównać można jedynie do spirytualnego doświadczenia absolutu i które – przynajmniej dla mnie – z automatu otrzymuje miano filmu jednego na dekadę, z potencjałem do urośnięcia do jednego na życie.
W rzeczywistości, która promuje efekciarstwo jako wartość samą w sobie, niezwykle odświeżającym i inspirującym jest zobaczyć twórców, którzy potrafią przekuć to w coś wzniosłego. Cattet i Forzani kontynuują swoją wybitną passę przetwarzania zakurzonego kina gatunkowego w złożone układanki, bawiące się nie tyle z samymi ich schematami, ile widzami. Rzuca im często oskarżycielskie spojrzenia, każące zastanowić się nad naszymi indywidualnymi relacjami wokół tego, co konsumujemy i do jakiego stopnia mówi to o nas samych, a równocześnie nie zapominają o byciu nieskończenie kreatywnym formalnie.
Istnieje ryzyko, że grono fanów Lucile Hadzihalilovic w naszym kraju złożone jest z jakichś 5 osób na krzyż, ale kocham być jego częścią ponad wszystko. Sposób, w jaki Hadžihalilović potrafi wydobyć z pozornie prostego punktu wyjścia „baśni dla dorosłych” narrację redefiniującą pojęcie realizmu magicznego – poprzez zawieszenie go w subiektywnym postrzeganiu prawdy ekranowej przez dojrzewającą bohaterkę – to materiał na doktorat. Wizualnie, dźwiękowo, inscenizacyjnie i scenariuszowo, to prawdopodobnie najbardziej wymuskane dzieło w jej karierze. Piękne i chłodne kino, świadomie niszowe w tym najtrudniejszym do polecenia sensie: albo się w nim zakochasz, albo po prostu zaśniesz.
4. Wartość sentymentalna (reż. Joachim Trier)
5. Zgiń kochanie (reż. Lynne Ramsey)
6. Fiume O Morte! (reż. Igor Bezinović)
7. Miłość, która zostaje (reż. (reż. Hlynur Pálmason)
8. Kokuho (reż. Lee Sang-il) – NASZ WYWIAD
9. Sirat (reż. Olivier Laxe)
10. Left-Handed Girl. To była ręka… diabła! (reż. Tsou Shih-Ching) – NASZ WYWIAD

W roku pełnym filmów i seriali poruszających tematykę opozycji wobec faszyzmu to właśnie Jedna bitwa po drugiej Paula Thomasa Andersona ujęła mnie najbardziej. To absolutnie szalony film, obłędnie operujący napięciem i zabierający widza na prawie trzygodzinną jazdę bez trzymanki, podczas której puls ani na chwilę nie schodzi poniżej 120 uderzeń na minutę. Anderson tworzy nie tylko doskonały portret opresyjnej władzy oraz przeróżnych form – zazwyczaj tych nieudanych – przeciwstawiania się jej, ale też niesamowicie czułą opowieść o ojcu i córce próbujących odnaleźć wspólną harmonię. Współczesne arcydzieło, którego aktualność będzie zapewne tylko rosła wraz z każdym kolejnym rokiem na karku.
Hype otaczający kolejny film Zacha Creggera spowodował cały natłok oczekiwań, którym Zniknięcia sprostały, według mnie, znakomicie. Na przekór kampanii marketingowej nie okazały się one najbardziej przerażającym filmem roku, ale zaoferowały coś znacznie więcej: momentami przezabawną, ale przede wszystkim niesamowicie wściekłą na zaniedbania systemu, brutalną i intrygującą historię o wykręcającej wnętrzności żałobie i patologicznym cyklu niezauważania bólu innych ludzi przez skupienie na swoim własnym żalu. Obyłoby się bez karabinu wiszącego na niebie, ale poza nim Zniknięcia to film kompletny, układanka, do której wielokrotnie wracałem w tym roku z przyjemnością.
Prażące słońce, nieskończona pustynia, hipnotyzujące rytmy EDM-owych bitów i majacząca w tle wojna. Sirat Olivera Laxe to psychodeliczne kino drogi, które wprowadza widza w trans tylko po to, by w najbardziej niespodziewanym momencie wyrwać go z hipnotycznego komfortu i przypomnieć, w jakim piekielnym pustkowiu znalazł się wraz z grupą ekscentrycznych bohaterów filmu. Ta biblijna przejażdżka przez czyściec była dla mnie jednym z najbardziej wpływowych doświadczeń kinowych nie tylko tego roku, ale ostatnich lat w ogóle. Film Laxe jest niczym seans spirytystyczny, taki, o którym najlepiej wiedzieć, jak najmniej przed uczestnictwem – należy jedynie rozsiąść się w fotelu i zobaczyć, jakie duchy uda mu się wywołać.
4. 28 lat póżniej (reż. Danny Boyle)
5. Kontinental ‘25 (reż. Radu Jude)
6. Grzesznicy (reż. Ryan Coogler)
7. Desperat (reż. Gus Van Sant)
8. Zmartwychwstanie (reż. Bi Gan)
9. Frankenstein (reż. Guillermo Del Toro)
10. Żywy czy martwy: Film z serii „Na noże” (reż. Rian Johnson)

Celna polityczna deklaracja, chód Seana Penna, temperament Chase Infiniti, kunsztowna reżyseria Andersona, absurdalny humor, realizacja pościgu nie do podrobienia. Jedna zaleta większa od drugiej.
Najbardziej refleksyjny film z trylogii, z najciekawszą postacią w całym cyklu. Grzechem byłoby ten film zobaczyć, a nie uwierzyć w jego empatyczne przesłanie i błogosławioną jakość. W innym wypadku zalecam podróż do Damaszku.
Zaskakująco terapeutyczny seans, który odmłodził mnie o kilka lat, rozruszał ciało i ducha, zaszczepił w głowie muzyczne kawałki nie do zapomnienia, a dodatkowo zauroczył jednymi z najbardziej czadowych bohaterek w popkulturze w ostatnich latach. Tak brzmiał złoty fenomen tego roku.
4. Zniknięcia (reż. Zach Cregger) – NASZA RECENZJA
5. 28 lat póżniej (reż. Danny Boyle)
6. Szpiedzy (reż. Steven Soderbergh)
7. Nosferatu (reż. Robert Eggers) – NASZA RECENZJA
8. Oddaj ją (reż. Michael Philippou, Danny Philippou)
9. Grzesznicy (reż. Ryan Coogler)
10. Zwierzogród 2 (reż. Jared Bush, Byron Howard)
Wyróżnienia: Frankenstein, Sny o pociągach, Thunderbolts*

2025 był dla mnie rokiem filmowych rozczarowań. Wiele produkcji, które na tego typu listach piastuje najwyższe miejsca, mnie po prostu rozczarowało. Zawiódł mnie nieco Paul Thomas Anderson, jeden z moich ulubionych twórców, a takie filmy jak Zniknięcia, 28 lat później czy Brutalistę doceniam, ale nie na tyle, by zamieszczać je na liście. Moje top 10 filmów z 2025 roku to więc zaskoczenia, takie jak Sirat czy Symfonia o umieraniu, tytuły, które doceniam pomimo krytycznych porażek – Kompletnie nieznany i Queer oraz nowe dzieła tych twórców, którzy od zawsze trafiali w moją, unikatową wrażliwość, czyli Kontinental ’25 i Frankenstein. Pierwsze miejsce przypadło Snom o miłości, filmowi, który wziął mnie z zaskoczenia podczas tegorocznej edycji Nowych Horyzontów, zaskakując niezwykłą emocjonalną dojrzałością, przenikliwością scenariusza i wspaniałą stylistyką.

Frankenstein to wspaniała adaptacja jednej z moich ulubionych książek. Del Toro idealnie połączył elementy gotyku z horrorem. Wspaniałe kostiumy oraz genialne występy aktorskie. Ten film stanowi dla mnie połączenie wszystkiego tego, co kocham w kinie. Każda minuta wnosiła kolejne wspaniałe elementy, które ostatecznie złożyły się na przepiękny końcowy obraz.
Desperat to film skrojony pode mnie. Z jednej strony otrzymujemy historię opartą na faktach, pokazującą, do jak wielu rzeczy jest w stanie posunąć się człowiek, by odzyskać to, co jego. Wątki kryminalne przeplatają się tu z nutką zabawy, a wspaniała rola Billa Skarsgarda dopełnia całości.
28 lat później to poruszająca historia, która na długo zapadła mi w pamięć. Przepiękne zdjęcia, wciągająca opowieść i mnóstwo emocji tworzą niezapomniane kino.
4. Superman (reż. James Gunn) – NASZA RECENZJA
5. Teściowie 3 (reż. Jakub Michalczuk)
6. Sorry, baby (reż. Eva Victor)
7. Zwierzogród 2 (reż. Jared Bush, Byron Howard)
8. Ostatni wiking (reż. Anders Thomas Jensen)
9. Dyrygent (reż. Ondřej Provazník)
10. Ojciec (reż. Tereza Nvotová)

Fantastyczny dokument o nieistniejącym filmie. Charlie przy okazji świetnie dekonstruuje współczesny gatunek true crime i pokazuje, że dalej jest jednym z najbardziej kreatywnych twórców młodszego pokolenia. Patrząc na shortlistę w kategorii najlepszy film dokumentalny na tegorocznej edycji Oscarów, bardzo mnie boli, że film Shackletona się na niej nie znalazł. Zodiac Killer Project dokonuje bowiem czegoś bardzo rzadkiego. Bierze na tapet temat przejrzany już niemal ze wszystkich stron i odkrywa go na nowo, opowiadając historię z niezwykle interesującej perspektywy. Po seansie pozostaje nam tylko czekać, aż Charlie wypuści pełną wersję swojego arcydzieła – Paint Drying.
Patiño podchodził już do tej Shakespeare’owskiej opowieści cztery lata temu, za sprawą krótkometrażowego Sycorax. Jednak w żaden sposób nie mogło mnie to przygotować na poetycką podróż, jaką ten hiszpański reżyser przygotował dla mnie na wielkim ekranie. Film nieco inny niż Samsara, mniej medytacyjny, ale dalej bawiący się formą i treścią na niemal wszelkie sposoby. Patiño ostatnimi filmami pokazuje, że, może obok Bi Gana, jest obecnie jednym z największych poetów srebrnego ekranu.
Po niemal dekadzie Gus Van Sant wrócił na wielki ekran, dostarczając nam niezwykle wciągający i trzymający w napięciu antykapitalistyczny thriller. Bill Skarsgård błyszczy w roli niemal nieznanego już lokalnego, antysystemowego rewolucjonisty. Choć w tym roku Paul Thomas Anderson oczarował nas (chyba) wszystkich swoim pynchonowskąJedną bitwą po drugiej, mnie bardziej zafascynowała wizja Van Santa – bardziej kameralna, ale i bardziej przekonująca mnie do głównego bohatera.

Chcielibyśmy Wam podziękować za kolejny, wspólny rok. Za każdą aktywność na naszych social mediach, przeczytane recenzje, obejrzane materiały, śledzenie naszych wyjazdów czy odwiedzanie naszych DKF-ów. Z okazji nadchodzącego Nowego Roku Immersja życzy Wam spełnienia odwiecznych marzeń i pielęgnowania tego, co sprawia Wam radość czy szczęście. Być może tym jest kino – dzięki niemu możemy dostrzec choć odrobinę nadziei. Dziękujemy za to, że jesteście i nas wspieracie – niech 2026 będzie jak najbardziej pomyślny dla nas wszystkich!
